Tak, nie raz w najróżniejszym towarzystwie padały – także z moich ust – przekręcone nazwy marek lub produktów. Nie można tego traktować jako rażące błędy, przekreślające znajomość czy to koleżeńską, czy biznesową. Dlaczego?

Bo nie raz spotykałem się z wieloma odmianami wymowy nazw marek, które proponują językoznawcy. Ważnym, aby w tym temacie być dla siebie nawzajem wyrozumiałym.

Następnie okazuje się – jak w przypadku Nike – że poprawna wymowa, związana z pochodzeniem, jest inna, niż życzą sobie jej założyciele. Ale o tym za chwilę, przejdźmy najpierw przez inne, sprawiające trudności nazwy marek.

Czy Misiek Koterski miał rację?

Na pewno znasz poniższy cytat.

To jednak samobójstwo było kupować ci jaskrawo-pomarańczową kurtkę levisa.

Livajsa.

Nie tylko w popularnym polskim dramacie pt. „Dzień Świra” pojawił się motyw wymowy nazwy znanej marki. Choć chciałbym przytoczyć Ci cały dialog, to jednak muszą ograniczyć się do tej krótkiej transkrypcji. W filmie Clueless, w którym Cher Horowitz tłumaczy człowiekowi trzymającemu ją na muszce.

Nie rozumiesz, to jest Alaia! Gość odpowiada przekomicznym – pozwól, że użyję oryginalnego zapisu angielskiego – A whatta?! – po tym jak napadnięta odmawia położenia się na ziemi w swoim pięknym wdzianku.

Cher wyjaśnia napastnikowi wymowę i czym jest marka, o której wspomina. To mniej więcej o tym jest tekst, który tworzyłem dla Ciebie w pocie czoła. Clueless było filmem dla nastolatek, ale w związku z tym, że w roku 1995 miałem 12 lat i oglądałem durne komedie, wpadłem i na ten twór. Produkcja była ważną lekcją dla środowiska fashion i tego, jak wymawiać nazwy marek, które sprawiają nam problemy.

Zacznijmy od marki, która zawsze będzie kontrowersyjna – Levi’s . Chyba w żadnym innym języku niż Polski, ta marka nie jest tak kłopotliwa. Naturalnym dla nas jest wymawianie jej Lewis. Poprawna wymowa to jednak Liwajs. Słownik nazw własnych Jana Grzeni pozwala jednak używać wymowy Lewis/Lewisy. Wychodzi na to, że Misiek Koterski miał rację.

Prosta wymowa, przynajmniej dla Polaków

adidas – to bardzo ciekawe, bo w USA ludzie mają olbrzymie problemy z prawidłową wymową nazwy, a w zasadzie ze złym akcentowaniem. Nigdy nie spotkałem się z tym kłopotem w przypadku adidasa w naszym kraju. Nazwa marki to połączenie skrótu imienia Adolfa Daslera – Adi – z trzema pierwszymi literami nazwiska – Dasler. Czyli jak? Adi-das.

Versace – przyznam, że ponownie jesteśmy lepsi niż koledzy z USA, którzy na Versace mówią versaCI. W związku z tym, że jest to włoska nazwa, prawidłowa wymowa to Wersacze.



Emporio Armani – tak jak piszemy, tak też mówimy. W zasadzie przez chwilę zastanawiałem się nawet, gdzie tu trudność. Nieco trudniej jest, gdy dodamy Giorgio, no ale to po prostu imię, które wymawiamy Dżordżo. 

Porsche czy Porsh-a? Marka tłumaczy

Porsche – nie wiem, czy pamiętasz odcinek Przyjaciół, w którym Joey udaje, że posiada samochód tej marki. W jednej ze scen, gdy ktoś mówi porsz, Matt LeBlanc poprawia go i dodaje na końcu. Niesłusznie, tak samo jak niesłusznie można spotkać tłumaczenie, że jest to poprawne

Wiesz, kto mówi poprawnie? My, bo wymawiamy tę nazwę jako Porsze, a taką wymowę potwierdza sama marka. A dlaczego wspominam o tej marce na blogu o butach? Porsche współpracowało m.in. z Pumą, a także było inspiracją dla powstania modelu Air Jordan 6 – tu odniesieniem było dokładnie Porsche 911. 

Dwie problematyczne marki obuwnicze z USA

Saucony – to nie jest prosta nazwa marki i nie tylko dla nas. Sow-Cone-ee, czyli po naszemu Sakoni. Prawidłowa wymowa to Sokani. Z akcentem na “a”.

Nike  tu mamy ciekawą historię. Prawidłową wymowę firmy przedstawił niegdyś jej założyciel, Phil Knight, i brzmi ona najki. Generalnie jest to niezgodne z pochodzeniem słowa, bo firma otrzymała nazwę greckiej bogini zwycięstwa Nike. A to imię czyta się tak jak pisze. Jest tu więc delikatna niezgodność z oryginałem i inspiracją, ale jak już wspomniałem, założyciele firmy chcą, aby nazywać ją Najki.

Francuskie marki królują w trudnej wymowie

Balenciaga – po prostu Balensiaga, zamiast częstego ciaga, mówimy siaga. Marka powstała w 1937 roku w Paryżu, a założył ją Hiszpan Cristobal Balenciaga. W projektach Balenciagi chodziły takie gwiazdy jak Grace Kelly czy Marlene Dietrich. Obecnie popularne są ich buty z kategorii ugly shoes i dad shoes.

Balmain  ponownie marka francuska. My wymawiamy po polsku, co brzmi mniej więcej Balmejn. Prawidłowo „n” na końcu jest nieme, a a jest jakby zakręcane w “ę” , czyli Balmain to Balmę

Givenchy – firma została założono w 1952 roku we Francji. Luksusowa marka jest na językach wielu osób, które wiedzą choćby niewiele na temat mody. Mówią o niej blogerzy, raperzy i celebryci. Prawidłowo nazwę wymawia się Żiwąszi, co w polskim zapisie wygląda zabawnie, ale na przyjęciu, w mowie, brzmi godnie i przepięknie. Pamiętaj, nie mów przypadkiem Giwenczi.

Saint Laurent  nie, nie Sant Loręt, choć momentami tak brzmiZapis jest trudny, ale nazwa tej marki odzieżowej to w wymowie Są Lorą.

Hermes – wspaniała marka, wspaniałe produkty, genialne paski. HERMIS, powinna być wymawiana podobnie jak słówko Air – er, dodając końcówkę mez, z miękkim “r” i “z”. Wynika to z prostego faktu. Hermes to francuska marka i w tym przypadku „h” jest nieme – mówimy więc Ermes.

Zegna – nikt tu nikogo nie zegnął, ani nie zgnął. Naprawdę, słyszałem i takie potworki.Emenergildo Zegna, choć nam czyta się łatwo to, co napisano, wymawia się nieco inaczej. Nazwanie pięknych garniturów, butów i dodatki od Zegny od dziś nie będzie już problemem, bo prawidłowo nazwę wymawia się Ermenedżildo Zenia. Nazwa, a w zasadzie nazwisko pochodzi z francuskiego. 

Nie pomyl kraju pochodzenia tych marek, a będzie Ci łatwiej

Loewe – marka jest hiszpańska, wiele osób myli ją jednak z francuską i to może powodować problemy z wymową. Spotykałem się z nazwą Low, a także Loew z bardzo krótkim „o”. Ten producent to po prostu… Loewe. Tak, tak jak czytasz, tak i słyszysz.

Moschino – nie raz, nie dwa i nie pięć słyszałem, a także mówiłem mościno lub jakaś odmiana tego „ś/sz” w środku. Popularna w ostatnich latach marka pochodzi z Włoch. „S” w tym języku w połączeniu z „ch” wymawia się „ski”. Moschino to po prostu Moskino.

Comme des Garcons – pomimo tego, że nazwa może kojarzyć się z Francją czy Włochami, ten brand powstał w Japonii. Z miękkim „n” na końcu, czyli Kom de Garso. Marka kochana przez środowisko młodzieżowe i bardzo fajna stylistycznie. Zresztą jej logotyp zaprojektował Polak. Nie wiem czy nie jest to jedna z tych marek, której zmasakrowanie w wymowie nie jest jednym z najczęstszych. Mały tip: za granicą jest nie do zrealizowania, ale w Polsce jak najbardziej można używać skrótu… CDG. To o wiele prostsze. 

Autor

Szczepan Radzki

Twórca treści, dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej i kontrastów. Autor bloga kolekcjonerbutow.pl, promował wiele inicjatyw związanych ze światem sneakersów oraz streetwearu. Zakochany w szeroko pojętej rekreacji i sporcie - wychowany na koszykówce. Uwielbia limitowane edycje nie tylko butów.

Ta strona korzysta z plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze Strony oznacza, że zgadzasz się na korzystanie z niej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close