Trendy obuwnicze, które nigdy nie powinny powstać

Data publikacji: 10/06/2021
6 min.

Choć z pespektywy czasu łatwo oceniać przeszłość, to często na usta ciśnie się pytanie: jak tak można było?! Moda często nie jest łaskawa dla tego, co przeminęło i dziś na skali stylu, gdyby taka istniała, swoje wybory sprzed 30. lat umieściłbym gdzieś pomiędzy dramatem a katastrofą. Sięgnąłem pamięcią wstecz i wybrałem obuwnicze trendy, które nigdy nie powinny były trafić na rynek. Oczywiście moim zdaniem. 

Zadanie na początek. Sprawdź swoje zdjęcia sprzed 5, 10, 15 a nawet 20 lat. Jestem przekonany, że znajdziesz na nich okropne stylówki i fryzury, których dziś nie zrobiłbyś nawet za milion dolarów. Wielu z nich chcielibyśmy się pozbyć, wymazać z pamięci, zakopać głęboko w skrzyni z napisem nigdy się nie wydarzyło.

W moich czasach były to na przykład fryzury na czeskiego piłkarza. Dziś śmiejemy się z tego, co nosiliśmy na głowie, jednak każdy z nas popełnia błędy wynikające z popularności idoli, jak choćby nieco późniejsze fryzury w stylu Ronaldo. Te królowały na blokowiskach.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Z.be_Shop.com (@zb_eshop)

Moda przemija, gust całe szczęście się zmienia 

Moda jak to moda, ma swoje lepsze i gorsze okresy i powstające w danym czasie trendy, które zostają z nami lub powracają po latach. Niektóre, nawet te bardzo złe, ewoluują i po dwóch dekadach mogą okazać się przyzwoite. Co na przykład? Moda na dres. Mojemu pokoleniu chodzenie w tak zwanym szeleście kojarzy się niezbyt dobrze – dresiarstwo było synonimem kradzieży, włamań i plucia na chodnik. Kilka lat temu stał się on jednak wśród młodzieży krzykiem mody. I to bez tych wszystkich negatywnych skojarzeń.

Istnieją także takie elementy, których nie da się obronić w żaden sposób. Bo nawet stylistyczną tragedię w postaci Crocsów da się obronić – o czym później.

Jakie są najgorsze moim zdaniem trendy obuwnicze, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, a niestety trafiły na wybiegi, do sklepów i na nogi wielu, wielu osób?

1. Gdy chcesz być ninją w świecie fashion

Niekwestionowany i zostawiający w tyle konkurencję ni to but, ni to japonek, ni to kozak. Przebija nawet kozaki bez palców powodujące obfite pocenie łydki i stopy, ale dające oddychać paznokciom. Tabi charakteryzują oddzielne miejsca na duży palec i pozostałe cztery. W pierwszych wersjach były to wysokie kozaki damskie, ale trend rozlał się daleko i mamy: 

Styl zaprezentowano w 1989 roku i… istnieje do dziś. Jego królem jest Maison Martin Margiela. Przyznaj szczerze, kiedy ostatnio widziałeś kogoś na ulicy w czymś takim.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Miho Katsuma (@mihokatsuma)

Tabi, bo o nich mowa, ze względu na swój nieszablonowy design, zostały nazwane camel toe. Z czasem to określenie nabrało bardzo niefortunnego wydźwięku. 

2. Sneakersy i garnitur

Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nieważne, jakie są to sneakersy, po prostu nie. Uderzam w swoje środowisko i przyznaję bez bicia, że gdy pierwszy raz zobaczyłem Jordan XI Concord w połączeniu z pięknym czarnym garniturem ślubnym, zrobiło to na mnie wrażenie. Do dziś mam sentyment i rozumiem nostalgię par, które zamiast eleganckich butów zakładają Jordany na nogi. Wygląda to jednak źle. Niczego nie zmienia fakt, że na stopach będą nie wysokie buty koszykarskie, a stylizowane, fajne, modne i nie rzucające się w oczy trampki. Co ciekawe trend narodził się w 1988 roku, kiedy to Melanie Griffith założyła białe sneakersy do garsonki w filmie Working Girl.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez ZOU XOU (@zouxoushoes)

Dla utrwalenia tego tragicznego połączenia obrazek świetnych Jordan 1 i garnituru.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Hardy & Harper (@hardyandharper)

Dalej nie wierzysz? Popatrz na Charlesa Barkley’a lub Shaqa O’Neala w programie TNT Inside The NBA. Katastrofa.

Na całym świecie jest tylko dwoje ludzi, którzy mogą to robić: Michael Jordan i Justin Timberlake.

3. Klapki i skarpetki oraz chodzenie w nich w miejscach do tego nieprzeznaczonych

Czy ja naprawdę muszę to tłumaczyć? W 1972 roku adidas wypuścił na rynek hit – adidas Adilette, czyli proste klapki, które przeznaczone były do chodzenia na basen. Był to pierwszy tego typu produkt marki. Pomysł wyszedł od drużyny piłkarskiej, która potrzebowała lekkiego obuwia, w którym mogła poruszać się po szatni i pod prysznicami, aby uniknąć chorób stóp.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Adidas_adilette_BKK (@adidas_adilette_bkk)

Klapeczki szybko wydostały się z kompleksów sportowych, basenów i trafiły na nogi plażowiczów. Do tego momentu wszystko było w jak najlepszym porządku. Basen, szatnia i plaża (oraz Twój dom) to jedyne miejsca, w których to obuwie ma prawo istnieć. W zatłoczonym mieście – kategorycznie nie. Nawet, a raczej tym bardziej, jeśli założysz na nogi białe skarpetki, w czym prekursorami są z tego co kojarzę koszykarze, często właśnie w ten sposób opuszczający szatnie.

O ocenę trendu zapytałem Dawida Tymińskiego, który jest częścią ekipy Dandycore, blogerów i stylistów, którzy w ubiegłym roku wydali książkę Męska Szafa, opisującą, jak stworzyć męską garderobę kapsułową i jak łączyć poszczególne elementy ubioru.

Klapki czy japonki wielu osobom kojarzą się wyłącznie z modą plażową. Dziś, kiedy ubiorowe rygory mocno się luzują, spora grupa decyduje się na nie także w mieście. Czy jest to błąd? Ile osób, tyle opinii. Na pewno można stwierdzić, że jeśli chce się dbać o dobry letni styl, to mamy do wyboru wiele innych, lepszych opcji, jak np. espadryle, skórzane sandały czy wykonane z miękkiej skóry mokasyny. Jeśli już jednak decydujemy się na klapki czy japonki, to warto zadbać o higienę i wygląd stóp, by nie odstraszały mijanych przechodniów – wyjaśnia Dawid Tymiński.

Dawid był też gościem naszego podcastu.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez SCARPEDIMMERDA (@scarpedimmerda)

Aha, to samo tyczy się sandałów i skarpetek.

4. Jelly Shoes czyli plastikowe buciki a’la balerinki

Pamiętasz małe dziewczynki, które w serialach (z racji wieku, ja widziałem to na żywo) latały w plastikowych sandałkach i bucikach w lecie? Dla małych dziewczynek w latach 80. był to zamiennik balerinek. W 2020 roku była to część trendu ugly fashion. Prezenterka telewizyjna, Alexa Chung, mówiła, że w pewien ironiczny sposób uwielbia to obuwie. Dlaczego? M.in. dlatego, że jest dystyngowanie brytyjskie. W dobie ograniczania zużycia plastiku, tworzenia mniejszej ilości produktów, Jelly Shoes są jakby trochę nie na miejscu.

5. Zaostrzone czubki

One istniały. Nie wiem, jakim cudem każdy z nas zakładał półbuty mające zbyt długie czubki. Wyglądało to tragicznie. Nie wiem też, jakim cudem stało się to trendem i tyle firm oferowało klasyczne obuwie męskie z takim zakończeniem. Podczas premiery filmu Aniołki Charliego, Cameron Diaz miała na sobie takie cudo. I dziś te czubki są w zasadzie normalne, ale moda poszła dalej i zdecydowanie trafiła w bardzo złe miejsce, w którym czubki były dłuższe niż cała stopa. Do tego powstawały takie perełki.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez PrettyPinkAddiction (@prettypinkaddiction)

O zbyt długim czubku mówi Michał Karbowski, stylista, który także gościł w Fashion Express.

Jednymi z najgorszych trendów były dla mnie szpilki , buty damskie na obcasie ze szpicem zadartym do góry a dodatkowo jeszcze długim. Zniekształcone nogi, niesymetryczne stopy – dla mnie zło. Jedna z marek zainstalowała nawet ten trend w butach sportowych – mówi stylista Michał Karbowski.

Jak tam palce Cameron, dalej tak blisko siebie jak na początku 2000?

6. CrocsUGG

Tak. Było coś takiego. W sumie nie jest to trend, bo nigdy się jakoś bardziej nie przyjął, ale nie mogłem odmówić sobie przyjemności wspomnienia o tym, że firmy produkujące bardzo dobre, wygodne, ale brzydkie obuwie, połączyły niegdyś siły. Cel był prosty – stworzyć but odporny na każdą pogodę. Niezamierzenie udało się także stworzyć Fiata Multiplę wśród butów.

I w tym miejscu wspomnę również o Crocsach oraz UGG i pochodnych. Oba były bohaterami memów i są obiektem żartów, jeśli chodzi o stylistykę. Nigdy nie przestaną nimi być. Pod tym względem są okropne. Nigdy nie przestaną jednak być też bardzo praktycznym i ekstremalnie wygodnym obuwiem. Podobnie jak adidas Yeezy 350V2 od Kanye Westa. Brzydkie to niewiarygodnie, ale nasze stopy dziękują pokłonami po długich spacerach.

7. Celowo brudne buty

Tego, że kupujemy już brudne (albo stylizowane na brudne) buty czy odzież, nie rozumiem całkowicie. Wiem, dziwne to, bo nie mam kłopotu z celowo rozdartymi spodniami. Uczono mnie jednak, że należy być ubranym schludnie, co w domyśle oznacza także czysto. Celowo ubrudzone buty nie spełniają tej normy w żadnym wypadku, ale w 2019 roku próbowano zrobić z tego jakiś trend. 

No cóż, Jordan Brand stworzyło kiedyś obuwie, które podczas jazdy na desce ścierało się i odkrywało kolory. Może to była inspiracja?

Pamiętaj, buty muszą być czyste.

O schludnym ubiorze wspominaliśmy w podcaście Fashion Express, podczas rozmowy z Karoliną Hytrek-Prosiecką.

8. Przezroczyste buty

Jako ciekawostka było to bardzo ok. Szczególnie interesująco wyglądało to, kiedy np. sneakersy zestawiane były z ciekawymi, kolorowymi skarpetkami. Przez chwilę. Gorzej, jak buty te były zakładane na gołe stopy. Jeszcze gorzej, kiedy przeźroczysty materiał wędrował aż w okolice kolana. I nie mówimy tu o przeźroczystych fragmentach, które często są całkiem kreatywne i wyglądają interesująco. Mowa o całym bucie – oczywiście z wyłączeniem podeszwy. Pomyśl o tym, jak noga oddychała otoczona szczelnym plastikiem.

Czy to trzeba komentować? fot. Pinterest

Ponownie poprosiłem o opinię Michała Karbowskiego.

Może pasowały niektórym do stylizacji , może bywały kolorowe , może były zabawne, natomiast to co działo się z noga podczas użytkowania raczej świeżością nazwać nie można i jak dla mnie odpada  – dodaje Karbowski.

Za tego dziwoląga należy podziękować Kim Kardashian.

9. Balenciaga Triple S. i podobne

Absolutnie nie zabraniam nikomu w nich chodzić, podobnie jak w Ugly Shoes. Jestem natomiast krytykiem tych modeli. Szczególnie w momentach, kiedy to taki olbrzymi but trafia na stopę drobniutkiej osoby. Naprawdę wygląda to ko(s)micznie.

Wielka podszewa i malutka postura – to wygląda źle. fot. Unsplash.com

10. Japonki na platformie

Co tu się wydarzyło? Japonki na platformie? W 1997 roku pokazano je podczas prezentacji kolekcji Isaaca Mizrahi. W 1998 na nogi włożyła je Gwen Stefani. W zasadzie połączenie japonek i butów na platformie było tylko kwestią czasu. Kwestią czasu było także ich zniknięcie.

Japonki na platformie. Nic dodać, ująć wszystko. fot. Pinterest

Brak mi kompletnie słów na niektóre z tych trendów, ale jak pewnie widzisz, dotyczą one przeszłości (z małymi wyjątkami). Gdybym natomiast miał wybrać jeden, który chciałbym, aby zniknął na zawsze i wymazał się z naszej pamięci, to wskazuję na sneakersy na platformie. Nie i jeszcze raz nie. 

Ciekawe na co będziemy narzekać za 20 lat.

Polecamy:
logo signet
Dołącz do naszego newslettera i ...Odbierz 40 zł rabatu na pierwsze zakupy!

Ta strona korzysta z plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze Strony oznacza, że zgadzasz się na korzystanie z niej. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close